Tak jest, oto moje zajecie: jezdze na rikszy i sporadycznie sprzedaje papierosy po 3,5 funta. Jakbyscie sie kiedys na Wyspy wybierali, pamietajcie: tylko Marlboro Czerwone. Zadne zlote, srebrne, zielone czy biale w czarne ciapki - tylko Czerwone. Sprzedacie je na pniu (jak juz wiesc o tym, ze je macie, troche sie rozejdzie).
Tak wiec zaden "kurier londynski", teraz to raczej "rikszarz londynski". Moze to zabrzmi troche butnie, ale czasami sie nie dostaje tego, czego sie chce. Czasami to delikatne okreslenie. Statek schodzi z kursu, jest nadsterowny albo niesterowny, ale jeden jest pozytyw - Ty jestes jego kapitanem. Nie pozwol komu innemu kierowac Twoim statkiem. Moze zrobi to lepiej, ale co Ty z tego bedziesz mial? Czy bedziesz potrafil sam chwycic za ster? Ja che byc kapitanem, nawet jezeli moja lajba przecieka i ledwo plynie... Ale gdy gdzies dotrze, to cala satysfakcja bedzie nalezec do mnie. Proste, nie?
Albo jak mawia moja Babcia: "Zycie sie ciebie nie pyta, co ty chcesz - zycie na ciebie sra i idzie dalej!" ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz